NFL
Link w komentarzu.

Link w komentarzu.
Nawrocki znowu to zrobił! Kolejne weto prezydenta. Rząd jest wściekły
Prezydent Karol Nawrocki zablokował nowelizację „lex Kamilek”. Rząd chciał uprościć biurokrację w szkołach, opozycja i Rzecznik Praw Dziecka ostrzegali przed obniżeniem standardów ochrony najmłodszych. Decyzja z 29 sierpnia stawia system na zakręcie i rozkręca polityczną awanturę o to, jak weryfikować dorosłych pracujących z dziećmi.
Gdzie zatrzymało się „lex Kamilek”
Karol Nawrocki, korzystając z prawa weta, zablokował wejście w życie nowelizacji ustawy dotyczącej przeciwdziałania przestępczości seksualnej oraz ochrony małoletnich. Dokument, nad którym wcześniej pracował parlament, miał przede wszystkim uprościć procedury i ograniczyć biurokrację ciążącą na rodzicach oraz dyrektorach szkół. Kluczową zmianą było zastąpienie obowiązku przedstawiania zaświadczeń z Krajowego Rejestru Sądowego (KRS) prostym oświadczeniem składanym bezpośrednio w placówce edukacyjnej.
Zwolennicy projektu przekonywali, że rozwiązanie pozwoli oszczędzić czas i środki, a jednocześnie odciąży rodziców i nauczycieli od tzw. „papierologii”, która w praktyce często wydłużała procesy rekrutacyjne w szkołach czy instytucjach opiekuńczych. Według rządu system weryfikacji kandydatów i tak funkcjonował wystarczająco sprawnie, a podwójne sprawdzanie tych samych osób było jedynie biurokratycznym absurdem.
Co na to politycy?
Politycy są wściekli
Pałac Prezydencki uznał jednak, że takie podejście może być groźnym precedensem. W uzasadnieniu decyzji podkreślono, że uproszczenia mogłyby w praktyce osłabić system ochrony dzieci i młodzieży. „Bezpieczeństwo małoletnich to wartość nadrzędna, która nie może być podporządkowana wygodzie czy szybkości procedur” – stwierdzono w komunikacie.
Decyzja Nawrockiego już wywołała gorącą dyskusję wśród polityków, samorządowców i organizacji społecznych. Część środowisk oświatowych uważa weto za krok wstecz i utrwalenie nadmiernej biurokracji. Inni podkreślają, że prezydent zachował się odpowiedzialnie i wysłał jasny sygnał: w kwestiach dotyczących dzieci nie ma miejsca na kompromisy.
Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczyło, że zmiany miały „usprawnić procedury” i wzmocnić ochronę, poszerzając katalog przestępstw trwale wykluczających z pracy z dziećmi.
Jakie to będzie miało konsekwencje?